Musical Lab to szkoła, która powstała z marzenia.
Marzenia małej dziewczynki z niewielkiej wsi pod Łowiczem, która z zachwytem patrzyła na świat teatru muzycznego.
Fascynowała ją scena, muzyka, taniec, aktorstwo, emocje i ta niezwykła chwila, w której wszystkie te elementy spotykają się ze sobą
i zaczynają opowiadać jedną historię.
Marzyła, żeby kiedyś być jej częścią.
Tylko że wtedy ten świat wydawał się bardzo daleko.
Wielkie sceny, musicale, zawodowy teatr – wszystko to wyglądało jak rzeczywistość zarezerwowana dla ludzi, którzy urodzili się
gdzie indziej, mieli większe możliwości, lepszy dostęp, lepsze zaplecze finansowe, wiedzieli, gdzie pójść i od czego zacząć.
A jednak marzenie zostało.
Droga do niego nie była ani krótka, ani prosta. Było na niej mnóstwo pracy, prób, wątpliwości, potknięć i momentów, w których
znacznie łatwiej byłoby zrezygnować.
Ale byli też ludzie.
Tacy, którzy pojawiali się w odpowiednim momencie. Którzy dostrzegali w niej potencjał, podpowiadali, w którą stronę pójść,
przekazywali wiedzę, dawali narzędzia, szansę, dobrą radę i wsparcie.
I krok po kroku coś, co kiedyś wydawało się nieosiągalne, stało się rzeczywistością.
Ta mała dziewczynka dorosła.
I weszła na scenę, o której kiedyś tylko marzyła.
Dziś chcę zrobić coś więcej niż tylko spełniać własne marzenia. Chcę podać dalej to, co sama kiedyś dostałam od innych.
Dlatego powstał Musical Lab.
Chcę stworzyć miejsce dla tych, którzy patrzą na scenę i myślą:
„Chciałbym tam być, ale nie wiem, czy potrafię.”
„Nie wiem, od czego zacząć.”
„Może to nie jest dla mnie.”
„Może mieszkam za daleko od wielkiego świata.”
Ale również dla tych, którzy tak jak ja kiedyś marzyli, ale z różnych przyczyn porzucili te marzenia.
Musical Lab to miejsce, w którym można spróbować. Można popełniać błędy. Można szukać. Miejsce, w którym dostaje się
narzędzia, przestrzeń do rozwoju, wsparcie i ludzi, z którymi można tworzyć.
Nie mogę obiecać nikomu, dokąd go ta droga zaprowadzi. Mogę jednak stworzyć miejsce, w którym będzie mógł zrobić pierwszy krok. A potem następny. Bo wiem, jak to jest patrzeć na scenę z daleka.
I wiem też, jak wiele może się zmienić, kiedy na swojej drodze spotkasz ludzi, którzy pomogą Ci uwierzyć, że warto spróbować.
Kiedyś sama potrzebowałam takiego miejsca.
Dziś chcę stworzyć je dla innych.
JAK PRACUJEMY?
Zajęcia odbywają się raz w tygodniu i mają formę kompleksowego bloku musicalowego.
Każde spotkanie łączy trzy główne obszary:
– MUSICAL ENSEMBLE
zespołowa praca wokalna i muzyczna
– ACTING
aktorstwo i interpretacja
– MOVEMENT & DANCE
ruch sceniczny, taniec i choreografia
Nie dzielimy zajęć na sztywne, równe części.
Proces twórczy wyznacza kierunek naszej pracy.
Jeśli przygotowywany materiał wymaga większego skupienia na aktorstwie – poświęcamy mu więcej czasu.
Jeśli potrzebujemy dopracować harmonię, brzmienie zespołu lub materiał muzyczny – pracujemy dłużej wokalnie.
Jeśli numer wymaga intensywnej pracy choreograficznej – koncentrujemy się na ruchu i tańcu.
Dzięki temu uczestnicy poznają musical takim, jakim jest naprawdę – jako połączenie wielu dziedzin w jednym scenicznym działaniu.
Bierzemy też pod uwagę coś bardzo ludzkiego – że każdy z nas może mieć po prostu „dzień na coś”.
W musicalu pracujemy żywym instrumentem: głosem, ciałem i emocjami. A one nie każdego dnia funkcjonują dokładnie tak samo. Czasem głos daje nam ogromne możliwości, ale ciało nie chce współpracować z choreografią. Innym razem to właśnie ruch przychodzi
z niezwykłą lekkością, a śpiew wymaga większego wysiłku. Bywają też dni, kiedy najbardziej potrzebujemy zanurzyć się w aktorstwie, interpretacji i emocjach.
Nie chcemy z tym walczyć – chcemy umieć z tego korzystać. Jeśli widzimy, że danego dnia grupa ma szczególną energię, gotowość albo zwyczajnie większą przyjemność z konkretnego rodzaju pracy, możemy właśnie tam skierować naszą uwagę. Nie oznacza to rezygnacji z pozostałych obszarów, ale mądre wykorzystywanie potencjału danego spotkania.
Dzięki temu nie pracujemy „pod zegarek” ani nie realizujemy planu za wszelką cenę. Pracujemy z człowiekiem i z tym, co danego dnia może dać z siebie najlepszego. Bo właśnie wtedy nauka staje się nie tylko przyjemniejsza, ale też bardziej świadoma i efektywna.
